Geoblog.pl    onewayticket    Podróże    Ameryka Centralna,Poludniowa oraz Kuba    Aby tylko nie po gore!
Zwiń mapę
2016
17
maj

Aby tylko nie po gore!

 
Kolumbia
Kolumbia, Flandes
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 20741 km
 

Wyjezdzajac z Bogoty bylismy podekscytowani i poddenerwowani zarazem.Mielismy wyjechac o 6stej rano ale niestety jak na zlosc zawsze cos musi pojsc nie tak.Tym razem pompka do roweru a raczej moja niewiedza jak sie jej uzywa przyczynila sie do prawie 3 godzinnego opoznienia.Gdy zaladowalismy caly nasz mandzur na rowery i usadzilismy nasze dalekie od doskonalosci tylki okazalo sie ze w tylnim kole mojego jednoslada jest za malo powietrza.Zaden problem zdawac by sie moglo bo pompke mialem ale ni jak powietrze z niej do detki nie chcialo isc.W dodatku tak kombinowalem przy wetylku ze cale powietrze zeszlo a ja malo co sie nie rozplakalem.Pani w recepcji probowala pomoc ale i dla niej owa pompka najwyrazniej jawila sie nie z tego swiata i po 5 minutach stwierdzila ze lepiej zaczekac az sklepy otworza(w niedziele od 9 tej) i udac sie do specjalisty po porade.Rece mi opadly bo ruch na drodze zacza robic sie coraz wiekszy a zeby wyjechac z Bogoty nawet przy pustych drogach potrzeba 1 godzine.Rozebrawszy jeszcze raz ferelne urzadzenie w poszukiwaniu czegos co sprawi ze zacznie dzialac skonczylo sie fiaskiem a my poszlismy z tego wszystkiego na kawe liczac ze poprawi nam to humor.Przy filizance malej czarnej i mocnej jak diabli zastanawialismy czy warto dzis wyruszac.Byla dopiero 8 sma a drogi juz byly zakorkowane jak dojazd do cmentarzy u nas na Wszystkich Swietych. Postanowiismy wrocic do Hotelu i zostac jeszcze jedna noc a w miedzy czasie rozgryzc konstrukcje przyzadu skonstruowanego przez wyzsze cywilizacje.Jednak chyba ktos nad nami czuwa (nie wiem tylko czy na gorze czy na dole)bo zobaczylismy uchylone drzwi sklepu z rowerami.Oczywiscie jeszcze otwarty nie byl ale ktos sie juz szwedal w srodku wiec wpakowalismy sie beztialsko do srodka proszac o pomoc.Pan sluchal nas uwaznie i chyba nawet zalapal o co nam chodzi bo usmiechna sie tylko i przyniosl wszystkie pompki jakie mial na stanie to znaczy dwie.Malo co nie wyskoczylem z solidnie zacisnietych sandalow bo w tym ze szerokim wachlazu z pompkami znalazla sie i nasza.Okazalo sie ze trzeba rozkrecic ta czesc ktora sie naklada na wetyl i pozamieniac koncowki ta co byla na dole musi byc teraz na gorze czy jakos tak.Jak sie pozniej okazalo owa popeczka obsluguje az trzy rozne rodzaje wentylkow a ja juz bylem wstanie wcisnac ja w tylek sprzedawcy za sprzedarz wybrakowanego produktu.Z tego wszystkego zaczolem tak pompowac ze malo opona z obreczy nie zlazla i zeby nie Aga pewnie kawalki gumy walaly by sie po recepcji.
Sympatyczna recepcjonistka widzac nasza wscieklosc(oczywiscie wsciekli bylismy na samych siebie )probowala nas uspokajac mowiac ze az do samego wyjazdu z Bogoty biegnie droga dla rowerzystow wiec o korki nie musimy sie martwic.Postanowilsmy ruszac i niech sie dzieje wola nieba.
Mimo ze to byla Niedziela i mimo iz rzeczywiscie droga rowerowa biegla az do wylotowki to i tak zajelo nam to 2 godziny a to dlatego siodmy dzien tygodnia jest dniem rowerzystow. Gdy juz udalo sie nam wyjechac z miasta (gdzie bylo w miare plasko)pojawila sie kolejna przeszkoda tym razem naturalna Gory a miedzy nimi asfaltowa serpetyna ktora to jechac mielismy.Pewnie w rzeczywistosci nie jest tak wysoko ale nam na pierwszy dzien wydawalo sie ze koniec tej drogi jest przed brama Swietego Piotra a moze nawet Samego Zbawiciela.Tuz przed samym szczytem zatrzymalismy sie aby pragnienie ugasic a co najlepiej gasi pragnienie wiekszosc tych o od macochy nie sa doskonale wiedza.Czcigodny sprzedawca z pietyzmem uchylil kapsel i juz po chwili na nasze bolaczki przyszlo ukojenie.W dodatku uslyszelismy wspaniala wiadomosc bo dalej droga biegla juz tylko w dol i zamiast pedalow trzeba nalezy uzywac wylacznie hamulcow.Tego dnia przejechalismy 69 kilometrow i zatrzymawszy sie w przepieknie polozonym Hostelu padlismy na przyslowiowe ryje.Drugi dzien byl troche lepszy bo wiekszosc trasy leciala po plaskim z niewielkimi wzniesieniami ale juz jutro ma sie to zmienic i znowu bedzie dymanie pod niebiosa.Jednak i tak jestesmy z naszego wyboru zadowoleni bo widoki sa tak wspaniale ze miejscami az sie lezka w oku kreci a w dodatku wzbudzamy szacunek wsrod innych uczestnikow drogi ktorzy machaja i klaniaja sie nam na kazdym kroku a w duchu sobie pewnie mysla co za Debile zeby tak sie meczyc dla paru widoczkow. My jednak wiemy swoje i jechac pedziemy do poki do poty tchu w plucach nie zabraknie. Adios
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (13)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (2)
DODAJ KOMENTARZ
zula
zula - 2016-05-17 07:07
Brawo...pierwsze koty z płoty!
Cóż za widoki.
 
kornik
kornik - 2016-05-17 09:45
nie dosc ze opaleni, to jeszcze szczupli wrocicie. tego to juz za wiele...;) hehe podalujcie zdrowo !!!
 
 
zwiedzili 7.5% świata (15 państw)
Zasoby: 143 wpisy143 299 komentarzy299 2180 zdjęć2180 0 plików multimedialnych0
 
Nasze podróżewięcej
06.07.2016 - 06.07.2016
 
 
21.05.2016 - 21.05.2016
 
 
04.05.2016 - 10.05.2016